"Ferie z Gutek Film" organizowane przez Kino Muranów są szansą dla tych wszystkich, którzy pragną nadrobić swoje kinowe zaległości i zapoznać się z wyjątkowymi filmami, które w ostatnich latach wprowadziła na ekrany firma Gutek Film.

        2 lutego 2010 roku widzowie mieli okazję obejrzeć "Powrót do Brideshead", który swoją premierę na polskich ekranach miał w marcu 2009 roku. Film oparty na powieści Evelyna Waugha opowiada historię początkującego malarza, pochodzącego ze statecznej anglikańskiej rodziny, który przez zbieg okoliczności poznaje arystokratę Sebastiana Flyte. Nowy, ekscentryczny przyjaciel wprowadza głównego bohatera, Charlesa Rydera, w świat pełen przepychu, elegancji, tradycji i dostojnych manier. Przywożąc go do swojej rodzinnej posiadłości w Brideshead Sebastian nie spodziewa się, że nowe miejsce tak bardzo zafascynuje Charlesa. Tym czasem młodego malarza pochłania życie przepełnione luksusem, etykietą i otaczającą sztuką. W trakcie swojego pobytu bohater odkrywa także drugą stronę Brideshead; pełną konwenansów, ciągłych nakazów, katolickich osądów i praktyk. Nad całością góruje władcza i dumna matka, Pani Marchmain, która zatracając się w walce o dobre, katolickie wychowanie swoich dzieci, nie zauważa, że sama staje się dla nich głównym źródłem cierpienia. Dla Sebastiana i jego siostry Julii odwiedziny Charlesa są powiewem świeżości w skostniałym, pełnym konwenansów świecie, co staje się pretekstem do ujawnienia młodzieńczych pragnień i uczuć.

Zawiłe relacje i namiętności między trójką przyjaciół są źródłem przyszłych wydarzeń, które zaważą nad ich życiem. Cała historia ma miejsce u progu drugiej wojny światowej, świetnie ukazując nastrój powolnego upadku angielskiej arystokracji. Niezwykła dbałość o szczegóły i realia historyczne sprawia, że oglądając wiernie odtworzone kostiumy i scenografię widz przenosi się do lat 20 i 30 w Anglii. Film wzbogacają wspaniałe, dojrzałe kreacje aktorskie m.in. Emmy Thompson, Hayley Atwell ( znanej z filmu "Sen Kasandry"), oraz Bena Whishawa ( przez widzów kojarzonego z "Pachnidłem"), który niezwykle przekonywująco wcielił się w rolę zagubionego, homoseksualnego Sebastiana. Niestety, w tak doborowym towarzystwie postać Charlesa Rydera kreowana przez Matthew Goode'a wypada blado i bez charakteru. Całości dopełnia piękna, nastrojowa muzyka Adriana Johnstona oraz zdjęcia Jess Hall, które ukazują niezwykle przemyślaną zabawę światłem, symetrią i perspektywą.

Choć pojawiło się wiele głosów oceniających "Powrót do Brideshead" jako film antykatolicki, wydaje się, iż taki odbiór jest zbyt powierzchowny, o czym świadczy niezwykle symboliczna końcowa scena w kaplicy. Wyraźny kontrast między bardzo wierzącą rodziną Flyte, a deklarującym się jako ateista Charlesem pokazuje, jak głęboko wychowanie wśród ścisłych reguł religii "wrasta" w  przekonania i zachowania człowieka. Nie istotne, czy jest to religia katolicka, protestancka, czy muzułmańska. Nie ważne też, jak bardzo staraliśmy się od niej odciąć. Jeżeli zostaliśmy w niej wychowani, nauki, które wynieśliśmy będą wracać do nas w najważniejszych aspektach naszego życia, jakimi są miłość, czy śmierć bliskiej osoby. Tak istotne kwestie poruszane są przez reżysera Juliana Jarrolda z niezwykłą delikatnością i niedosłownością, co sprawia, że film ten skłania do refleksji na długo po wyjściu z kina. Należy więc podziękować Davidowi Yatesowi, który początkowo miał go reżyserować, że odstąpił na rzecz "Harrego Pottera i Zakon Feniksa". Być może w jego wizji "Powrót do Brideshead" byłby filmem równie pięknym, ale co do tego pewności nie ma.


Antonina Jeżewska

fot. Gutek Film

 

 

 

 

 





Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--