Szukając Tadeusza Łomnickiego: Affabulazione

Teatr STUDIO - foyer

25 lutego 2013 r.

 

Bardzo ciekawy eksperyment przeprowadza nowa dyrekcja Teatru Studio. Najważniejsze, że czerpie z dobrych wzorców.

Po nagłym odejściu z funkcji dyrektora, na początku burzliwych lat 80 XX w. Józefa Szajny (twórcy Teatru Studio), jego artystyczny następca, namaszczany przez recenzentów teatralnych na kontynuatora, nie rzucił publiczności na kolana. Zła passa (Parawany; Dawne czasy) odwróciła się dopiero dzięki staraniom dyrektora naczelnego Teatru - Waldemara Dąbrowskiego - który zaprosił Tadeusza Łomnickiego do występów na deskach tej sceny. „Łom”, który w podobnych okolicznościach co Szajna, również utracił stworzoną przez siebie scenę (Teatr na Woli) przyjął zaproszenie, co okazało się zbawienne dla Studio. Od tego momentu bowiem nastąpiło chyba najlepsze 10 lat w historii tego Teatru, które skończyło się z chwilą odejścia Dąbrowskiego do Opery Narodowej.

Obecna zapaść Teatru Studio trwa jednak dużo dłużej niż ta po odejściu Szajny. W tym czasie kilka razy zmieniała się dyrekcja i dopiero ta obecna, będąca od niedawna (Roman Osadnik – dyr. naczelny i Agnieszka Glińska – dyr. artystyczny), stara się przywrócić świetność tej, w latach 80 i częściowo 90 jednej z najlepszych, a według wielu najlepszej scenie teatralnej w Polsce.

I znowu sięgnięto po Łomnickiego!

Tym razem w ramach Projektu Ponowocześni / Nienowocześni. Jest to cykl spotkań, poświęconych obecności tradycji awangardowych we współczesnej kulturze i sztuce, To, które odbyło się w poniedziałek, 25 lutego 2013, w foyer Teatru Studio, zatytułowane było: Szukając Tadeusza Łomnickiego: Affabulazione. Prowadził je Mateusz Żurawski, a jako dyskutanci udział wzięli: Anna Chodakowska, Leszek Kazana i Janusz Majcherek. Teksty ze sztuki czytał Krzysztof Stelmaszczyk.

 

Znakomity pomysł chyba jednak nie do końca usatysfakcjonował wielbicieli kunsztu Łomnickiego. Dosyć długie spotkanie zdominowały różne dywagacje związane głównie z osobą autora tekstu Affabulazjone - Piera Paola Pasoliniego. Właściwie odnosiło się wrażenie, że osoba Łomnickiego pojawiała się tylko w rozważaniach na temat interpretacji tekstu Pasoliniego. Może było to skutkiem tego, że tak mało skierowano pytań do Anny Chodakowskiej, jedynej osoby w gronie dyskutantów, która brała udział w próbach i  występowała w spektaklu. Zresztą Chodakowska grała z Łomnickim w innych sztukach, nie tylko w Affabulazione. Była jego studentką w Akademii Teatralnej (wtedy Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej), więc znała go bardzo dobrze. I z tych krótkich wypowiedzi dotyczących zapowiadanego tematu, czyli: Szukając Tadeusza Łomnickiego; Affabulazjone, można było zorientować się, że ma jeszcze bardzo dużo do powiedzenia. Chodakowska zachowała się bardzo elegancko nie dając się wciągnąć w publiczne rozważania na temat różnicy zdań (mówiąc najdelikatniej) między Łomnickim, a scenografem tego spektaklu i równocześnie dyr. artystycznym – Grzegorzewskim. De mortuis nihil nisi bene!

Szkoda również, że nie wykorzystana została obecność (zresztą dosyć przypadkowa!!!) na tym spotkaniu Marii Bojarskiej (wdowy po Tadeuszu Łomnickim), która jest przecież niewyczerpalnym źródłem informacji o swoim zmarłym 21 lat temu mężu, a poza tym ma ogromną wiedzę na tematy teatru, literatury, muzyki – w ogóle KULTURY i co bardzo ważne, potrafi przekazywać tę wiedzę.

Jednak, pomimo tego, że wieczór ten trudno było nazwać poszukiwaniem Tadeusza Łomnickiego (właściwie przewrotnie można powiedzieć, że wyruszając na poszukiwanie Łomnickiego, bardzo szybko znaleziono Pasoliniego), sama idea takich spotkań jest znakomita i tylko od moderatorów i zaproszonych gości, zależeć będzie, czy ten Projekt stanowić będzie wartość dodaną.

Bardzo pozytywnym jest fakt, że wśród publiczności przeważała młodzież, która została zwabiona tytułem i jak się okazuje ciągle działającą magią nazwiska Łomnickiego. Ponieważ nie mieli szansy zobaczenia Go na scenie, chcieli dowiedzieć się czegoś o największym artyście polskim po II wojnie światowej. Pojęcie o tym jak wyglądał, dawał pokaz zdjęć autorstwa znakomitego fotografa - Zygmunta Rytki, wyświetlanych na ekranie przez całe spotkanie.

Należy dodać, że w ostatnim czasie publiczność udzieliła ogromnego kredytu zaufania dla nowej dyrekcji Teatru Studio, przyznając Agnieszce Glińskiej nagrodę Wdechy 2012. W pełni zasłużenie, bo nareszcie Studio ożywa, ale z drugiej strony należy pamiętać, że ta nagroda zobowiązuje! Sądząc po ostatnich premierach wszystko idzie w dobrą stronę. I oby tak dalej!

 

Tekst: Krzysztof Stopczyk

FOTO: Krzysztof Stopczyk


Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--