Władysław Bartoszewski: O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku

Żydowski Instytut Historyczny

im. Emanuela Ringelbluma

7 lutego 2013

 

Władysław Bartoszewski to chyba jeden z ostatnich, „który poloneza tak wodzi”. A na pewno wyjątek w przestrzeni publicznej. Niby wiedzą o tym wszyscy, a zawsze znajdzie się jakiś organizator spotkania z Profesorem, który nie dowierza magii jego nazwiska i osobowości. Tak było i tym razem, tzn. w czwartek 7 lutego 2013 r., na promocji najnowszej książki Władysława Bartoszewskiego: O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku. Żydowski Instytut Historyczny zorganizował to spotkanie nie w swojej głównej siedzibie, tylko w „błękitnym wieżowcu”, w znanym skądinąd  pomieszczeniu, które nadaje się do wielu celów ale NA PEWNO nie na otwarte spotkanie z prof. Bartoszewskim. Tłum był nieprawdopodobny, a spora grupa zawiedzionych, widząc co się dzieje – zrezygnowała. Ci, którzy dostali się do środka siedzieli na podłodze, klęczeli, stali na jednej nodze trzymając się ścian. Oczywiście dosyć szybko okazało się, że pomieszczenie nie ma klimatyzacji, więc po jakimś czasie wśród słuchaczy zaczęły krążyć makabryczne „dowcipy”, nawiązujące do czasów opisywanych przez prelegenta. Trzeba przyznać, że był on jedynym, który zdawał się nie zwracać uwagi na warunki, w których odbywało się spotkanie.

Opisać to, CO mówił i JAK mówił jest niesłychanie trudno. Najtrafniejszą recenzją może być słynne zawołanie dawnych radiowych sprawozdawców sportowych – „szkoda, że państwo tego nie widzą!” i trzeba dodać – nie słyszą!

Formalnie, spotkanie odbyło się z okazji wydania książki napisanej w latach 1962 / 63 O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku. Jednak jak to u Profesora jest w zwyczaju, był to tylko pretekst do poruszenia całego mnóstwa wątków i dygresji, nie tylko z czasów opisywanych w książce ale również do tych odleglejszych, no i oczywiście nawiązania do aktualności (dosłownie sprzed dwóch dni – np. do uroczystości wręczenia Bartoszewskiemu tytułu honorowego obywatela Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa).

Wśród publiczności była ogromna grupa młodych ludzi, którzy słuchali tej narracji z wypiekami na twarzach (nie tylko z powodu temperatury w pomieszczeniu) i reagowali żywo na podawane cudowną polszczyzną historie: raz poważne, raz wręcz tragiczne ale również dykteryjki i niedyskrecje zza kulis różnych wydarzeń znanych z kart historii. Profesor sypał jak z rękawa datami, nazwami miejsc, nazwiskami i dokładnymi powiązaniami (łącznie z koligacjami) miedzy opisywanymi osobami.

Oczywiście szczegółowo opowiedziana została historia nie tylko napisania tej książki, ale również samej organizacji Żegota, której współzałożycielem był Bartoszewski. Kolejnym, fascynującym wątkiem było wyjaśnienie dlaczego książka ukazała się dopiero teraz, czyli 50 lat po napisaniu jej. Ale zainteresowanych odsyłamy do jej tekstu.

A wszystkich potencjalnych organizatorów otwartych spotkań z prof. Bartoszewskim uczulamy na przygotowanie większych pomieszczeń. Nie ma obawy. Ludzie przyjdą! Zapełnią je! Bo oni wiedzą, że WARTO SŁUCHAĆ BARTOSZEWSKIEGO ( i czytać!).


Tekst i foto: Krzysztof Stopczyk

 

 

 

 



Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--