No i uleciały…

„Nieulotne” Jacka Borcucha to jeden z tych filmów, na które czeka się miesiącami, z zapartym tchem wyczekując nowych informacji na temat przebiegu produkcji, jej losów festiwalowych i wreszcie daty kinowej premiery. A kiedy jeszcze film dostaje prestiżową nagrodę w cenionym na świecie konkursie  – a taką jest przecież statuetka za najlepsze zdjęcia dla Michała Englerta na festiwalu w Sundance – emocje sięgają zenitu i gdy nadchodzi sądny dzień tłumy widzów szturmują kina z wypiekami na twarzach. Często jednak okazuje się, że film nie jest w stanie sprostać ich oczekiwaniom.  
W przypadku nowego filmu twórcy „Wszystko co kocham” aż tak źle nie jest. Szału jednak też nie ma.

 

 

Michał i Karina poznają się podczas wakacji w Hiszpanii i od razu obdarzają się żarliwym uczuciem.  
Śródziemnomorski klimat bardzo służy parze kochanków, oddającej się bezwstydnie uprawianiu miłości we wszystkich jej odmianach, od romantycznej po tę zwierzęcą. I wszystko byłoby pięknie gdyby pewnego dnia Michał nie znalazł się w centrum dramatycznych wydarzeń. Te na dobre wywrócą do góry nogami życie jego i Kariny.

Na samym początku należy powiedzieć, że „Nieulotne” to bardzo precyzyjnie skonstruowany film. Wywarzona, zdystansowana narracja sprawia, że to co oglądamy przypomina dyskretne podglądanie bohaterów zza krzaka czy z okna tramwaju, dodając historii prawdopodobieństwa i umieszczając ją  
w nurcie współczesnego kina orientalnego, święcącego tryumfy nie tylko w Europie. „Nieulotne” będą się więc podobać szerokiej rzeszy publiczności i powinny osiągnąć sukces frekwencyjny. Pytanie tylko co z artystycznym. Fenomenalne zdjęcia Michała Englerta, niezwykle sugestywnie oddające klimat dusznej, spalonej słońcem, leniwej Hiszpanii i zimnego, zabieganego Krakowa oraz świetny jak zawsze Jakub Gierszał, po raz kolejny udowadniający jak wszechstronnym jest aktorem, nie są  
w stanie zatuszować mielizn scenariusza, których Borcuchowi nie udało się ominąć mimo dużego wyczucia filmowej materii. Bo o ile część hiszpańską ogląda się rzeczywiście z zapartym tchem, o tyle część druga, rozgrywająca się po powrocie bohaterów do Polski, sprawia wrażenie napisanej na kolanie i zupełnie nieprzemyślanej. Podobnie jak we „Wszystko co kocham” Borcuch próbuje złapać za dużo srok za ogon; próbując poruszać dodatkowo coraz to kolejne tematy w efekcie nie porusza żadnego, a problem radzenia sobie bohaterów z przeżytą niedawno traumą znika albo przyjmuje groteskową formę, przywodzącą na myśl brazylijskie telenowele. Im dalej w las tym bardziej rozpada się główna historia, aktorzy zmuszeni są do wypowiadania bardzo źle napisanych kwestii a i sam reżyser ucieka się do zabiegów narracyjnych wyjętych niemal z bajek dla dzieci (zwróćcie Państwo uwagę na nagły dojazd do oczu Gierszała w scenie rozmowy z Joaquinem przez Skype’a) – wygląda to tak jakby za „Nieulotne” odpowiadało dwóch różnych twórców!    

W odbiorze nie pomaga także nierówna gra aktorów. Gierszał, Chyra i Kulig znowu pokazują  klasę (zwłaszcza gwiazda „Sponsoringu”; aż szkoda że jej postać tak rzadko pojawia się na ekranie), natomiast Magdalena Berus wypada przy nich bardzo blado. Jej manieryczny sposób grania, który tak świetnie sprawdził się w „Baby blues” Kasi Rosłaniec do „Nieulotnych” zupełnie nie pasuje a czasem nawet drażni. I choć Berus robi co może, nie jest w stanie uwolnić się od swoich ograniczeń wynikających z braku aktorskiego warsztatu. Zatrudnienie naturszczyka zawsze wiąże się z ryzykiem. Rosłaniec wyszła z tego obronną ręką, Borcuch niestety poległ.  Ze szkodą dla filmu.

Reasumując –  „Nieulotne” to film bardzo nierówny, rozbudzający nadzieje na wielkie kino  
w pierwszej swej połowie, by w drugiej brutalnie położyć im kres. Nie zmienia to jednak faktu, że takich filmów jak ten w Polsce powinno powstawać jak najwięcej, bo umieszczają naszą kinematografię w nurcie kina europejskiego. Oby tylko miały lepiej dopracowane scenariusze. I tego  
z całego serca życzę Jackowi Borcuchowi przy kolejnym projekcie.


Tekst: Piotr Rzepka

Foto: materiały prasowe


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
kino polskie Nieulotne recenzje filmowe



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--